Kajmak w większości z nas kojarzy się ze słodką, ciągnącą się masą – przygotowaną na bazie mleka lub śmietanki połączonej z cukrem. Nie wszyscy wiedzą, że kajmak jaki znamy w Polsce, można uzyskać poprzez 2-godzinne, powolne gotowanie puszki mleka skondensowanego na małym ogniu (aż do uzyskania pożądanej konsystencji i charakterystycznego, jasnobrązowego koloru). Jak się jednak okazuje – nie tylko w Polsce kajmak cieszy się dość sporą popularnością. W krajach bałkańskich – szczególnie w Turcji i Serbii – pojęcie to oznacza produkt przygotowywany z mleka bawolego i kremówki. To popularna przystawka nie tylko w bałkańskich restauracjach, ale również wielu domach. Typowy dla niej, delikatnie słony smak z powodzeniem uzupełnia aromaty innych dań. Co ciekawe, Turcy, Chorwacji i Serbowie cenią kajmak również za delikatną, niemalże rozpływającą się w ustach konsystencję. Chociaż część z nas być może miała już okazję na spróbowanie tureckiego kajmaku – nazywanego też „bałkańskim” – nie wszyscy znają jego interesujący smak. Jak się okazuje, istnieje jednak sposób na przygotowanie domowego kajmaku – bez konieczności wyjeżdżania na wakacje do Chorwacji, Turcji czy Czarnogóry. Aby uzyskać ten typowy dla Bałkanów serek, wystarczy połączyć ze sobą ser feta, serek wiejski, tłustą śmietanę i masło – które jest odpowiedzialne za niezwykle aksamitną konsystencję serka. Całość warto jest doprawić odrobiną soli. Pamiętajmy również, aby wszystkie niezbędne do przygotowania kajmaku składniki, przechowywać w temperaturze pokojowej, a po przygotowaniu trzymać gotowy produkt w lodówce.
- Kajmak turecki to bez wątpienia ciekawa propozycja dla tych z nas, którzy lubią eksperymentować w kuchni – mówi Sandra Kania, dietetyk – Ponieważ sam w sobie serek jest dość tłusty ze względu na obecność śmietany i masła, powinniśmy traktować go raczej jako dodatek, a nie samodzielną przekąskę. Godną uwagi inspiracją jest połączenie kajmaku z warzywami i pełnoziarnistym pieczywem – na przykład na zdrowe śniadanie. Pamiętajmy, że domowe, przygotowane samodzielnie produkty niejednokrotnie „zwyciężają” z tymi z marketu – głównie ze względu na to, że to właśnie my mamy pełną kontrolę nad ich składem.